Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

October 24 2013

rani

September 14 2013

rani
Ktoś tutaj był i był
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma...
— Wisława Szymborska
Reposted frompoetabezdomny poetabezdomny viairmelin irmelin

June 01 2013

rani
Tylko dla mej pociechy niech wiem przed rozstaniem,
Że twoja skłonność była prawdziwem kochaniem,
Że to nie był żart tylko, nie rozpusta płocha,
Lecz miłość; niech wiem, że mnie mój Tadeusz kocha!
Niech słowo "kocham" jeszcze raz z ust twych usłyszę,
Niech je w sercu wyryję i w myśli zapiszę;
Przebaczę łacniej, chociaż przestaniesz mnie kochać,
Pomnąc, jakeś mnie kochał..." - I zaczęła szlochać. 
— Pan Tadeusz
Reposted byhaszraa haszraa

January 04 2013

rani

Stargany męką straszną zapasów nierównych
Nie znając kresu żądzy, kres znając możności,
Jak w lekkim szumie skrzydeł aniołów ciemności -
W piekielnej śpię rozkoszy siedmiu grzechów głównych.

Wyszedłem za wątpienie, cierpienia, rozprawy
I idę tam, gdzie rzeczy się ludzkie nie liczą,
I patrzę w owe grzechy, milczące jak stawy,
I wiem już obojętnie, com wiedział z goryczą.

Znam ciebie, wciąż się rwąca, jak pies furio wściekła,
Co kąsasz na wolności, a wyjesz pod batem -
I dzisiaj pomyślałem, gdym myślał nad światem,
Że przecież są i tacy, co pójdą do piekła.
— Jan Lechoń
rani
Jedno długie spojrzenie, ach! ileż potrafi
Rzucone w moją stronę prawie nieostrożnie.
Ach! jakąż jest rozkoszą oglądać bezbożnie
To wszystko czego nie ma na twej fotografii.

Wszystkie dnia mego sprawy są tylko marzenia,
Które noc rozprasza, sen z myśli wypłoszy;
Bo cóż da rozkosz wargom, gdy pragną rozkoszy,
Cóż może olśnić oczy, gdy pragną olśnienia?

Noc z tobą - to jest jedno, co jak haszysz działa,
Tylko jedno, w co można wierzyć bezprzytomnie.
I nie wiem czy jest miłość oprócz twego ciała,
I wiem, że mnie nie kochasz, że zapomnisz o mnie.
— Jan Lechoń, "Nieczystość" ("Siedem grzechów głównych")
rani
Ty masz różne miłości, ja tylko - otchłanie,
W które coraz mnie głębiej twa nieczułość strąca.
A jednak tyś jest światłość, tym mrokom świecąca.
Gdy cię kochać przestanę - co się ze mną stanie?

Złe myśli w moim sercu jak zgłodniała lwica,
Jak pod wzrokiem pogromcy cichną pod twym wzrokiem.
O! wstępuj w moje serce kochaniem głębokiem, 
W dzień jak słońce palące, w noc - jak blask księżyca.

Mówisz, że gniew mam w oczach. Bo po nocy błądzę
I darmo wzrok mój światła w ciemnościach wygląda
Bo tyś jest razem piekło, gdzie rodzą się żądze,
I niebo, w którym miłość niczego nie żąda.
— Jan Lechoń, "Gniew" ("Siedem grzechów głównych")

October 22 2012

rani
Nie sądź po ustach do uśmiechu skorych,
że się ból w czyjejś nie zagnieździł duszy;
nie wiesz, jak często nieraz walczyć trzeba,
nim się jęk śmiechem zdławi i zagłuszy.
— Kazimierz Przerwa-Tetmajer

May 17 2012

rani

Scena I


ROBERT:
I love coffee. I love coffee. Kocham kawę. Pić.


ROBERTOWA:
Robercie, przestań żłopać tę ohydną kawę. Przecież wiesz, jak kawa okropnie szkodzi ci na serce.


ROBERT:
(z piekielnym błyskiem w oczach)
Na co?


— K.I. Gałczyński, Teatrzyk "Zielona Gęś", „W szponach kofeiny” czyli „Straszne skutki niedozwolonej operacji”

January 04 2012

rani

September 04 2011

rani
Były dwie siostry: noc i śmierć
Śmierć większa, a noc mniejsza.
Noc była piękna jak sen, a śmierć,
Śmierć była jeszcze piękniejsza
— Konstanty Ildefons Gałczyński "Ballada o dwóch siostrach"
Reposted fromanake anake viaKabrioletta Kabrioletta

July 26 2011

rani
I wasn’t lonely.
I experienced no self-pity.
I was just caught up in a
life in which
I could find no
meaning.
— Charles Bukowski - Where was I
Reposted fromwieczyslaw wieczyslaw viahairinmy hairinmy

July 22 2011

rani

You’re sad because you’re sad.
It’s psychic. It’s the age. It’s chemical.
Go see a shrink or take a pill,
or hug your sadness like an eyeless doll
you need to sleep.

Well, all children are sad
but some get over it.
Count your blessings. Better than that,
buy a hat. Buy a coat or pet.
Take up dancing to forget.

Forget what?
Your sadness, your shadow,
whatever it was that was done to you
the day of the lawn party
when you came inside flushed with the sun,
your mouth sulky with sugar,
in your new dress with the ribbon
and the ice-cream smear,
and said to yourself in the bathroom,
I am not the favorite child.

My darling, when it comes
right down to it
and the light fails and the fog rolls in
and you’re trapped in your overturned body
under a blanket or burning car,

and the red flame is seeping out of you
and igniting the tarmac beside your head
or else the floor, or else the pillow,
none of us is;
or else we all are.

— Margaret Atwood, “A Sad Child”
via
Reposted fromhairinmy hairinmy
rani
mam w dupie małe miasteczka
— Andrzej Bursa
Reposted byinaya inaya

June 25 2011

rani

taka mała z taką wielką torbą takim późnym wieczorem

uwierz wszystko jeszcze przed tobą najpierw kilka ulic
potem winda z naturalistycznym rysunkiem spółkującej pary
oko sąsiadki w judaszu i już gorąca kawa telewizor
reprodukcja Cezanne'a na gwoździu zakochanym w ścianie
po uszy po rozbity łepek wszystko jeszcze
przed tobą osiem godzin snu
poranna czułość kaloryfera i ten sam co zawsze komplement kioskarza
idź dalej to już tylko parę ulic idź postaraj się zasnąć
a rano spróbuj wstać bo kto rano wstaje temu pan Bóg daje
w łeb
czemu stoisz idź idź wszystko jeszcze przed tobą mówiłem
chyba nie masz nawet osiemnastu lat
wszystko jeszcze przed tobą mówiłem kiedy było już po wszystkim

Jacek Podsiadło
86.04.07
z tomiku "Nieszczęście doskonałe"
Reposted fromcreep creep viavaka vaka

June 12 2011

rani

Jan Twardowski - Przyszła (2000)

Znowu przyszła do mnie samotność
choć myślałem że przycichła w niebie
Mówię do niej:
- Co chcesz jeszcze, idiotko?
A ona:
- Kocham ciebie

May 29 2011

rani
Człowiek, który wydrapał słowo HUJ na ścianie,
przecież jest lepszym poetą od ciebie
- w rozpiętej i rozdartej aż do krwi koszuli,
pali wietnamskie papierosy, z braku innych w kiosku,
śmierdzi tym samym potem, co i ty, ukryty
za swoim biurkiem, ty - pielęgnujący
drobnomieszczańskie cnoty, idealny wzorku,
wkomponowany we wszechświat, ty symetrio, ty...
Człowiek, który wydrapał słowo HUJ na ścianie,
gwiżdże - i w jednej chwili należy do niego
wszystko, o co zabiegasz w swych krągłych petycjach.
— Marcin Świetlicki
Reposted frommeadowlarks meadowlarks viaKabrioletta Kabrioletta

May 17 2011

rani
będę mruczał
upiorne kołysanki, świecie zaśnij
wreszcie, zdrętwiej, zemdlej
i nie rań więcej
— świetlicki
Reposted fromraita raita viaKabrioletta Kabrioletta

April 29 2011

rani
Tłum wzburzony fatalnie
Pognał za Frankensteinem
Co przez miasto biegł w damskim dessous

Znów się zjawił King Kong
Co ku niebu się pnąc
W wielkiej dłoni przystojniaków miał dwóch

Doktor Jekyll gdzieś w tle
Przemieniał się
W niesłychanie ponętną Miss Hyde...

Spośród takich scen
Całkiem sam Superman
Wnet osiągnął swej depresji skraj

Science fiction
Czysta fikcja... 
— Science Fiction, Rocky Horror Show, tłum. Andrzej Ozga
Reposted bygusta-blu gusta-blu

April 24 2011

rani

April 17 2011

rani

Piotr Płaksin - Julian Tuwim

Na stacji Chandra Unyńska 
Gdzieś w mordobijskim powiecie, 
Telegrafista Piotr Płaksin 
Nie umiał grać na klarnecie. 

Zdarzenie błahe na pozór, 
Niewarte aż poematu, 
Lecz w konsekwencjach się stało 
Główną przyczyną dramatu. 

Smutne jest życie... Zdradliwe... 
Czasem z najbłahszej przyczyny 
Splata się w cichą tragedię, 
W ciężkie cierpienie - bez winy. 

Splata się tak niespodzianie, 
Jak szare szyny kolei, 
W rozpacz bezsilną, w tęsknotę, 
W bezbrzeżny ból beznadziei. 

Jak odchodzące pociągi, 
Jest jednostajne, codzienne, 
Jak dzwonki trzy, wybijane 
W słotne zmierzchania jesienne... 

Przez okno spojrzy się czasem 
W szlak dróg żelaznych daleki, 
Dłońmi się czoło podeprze 
I łzami zajdą powieki 

Otóż przy jednym z tych okien, 
Przy aparacie Morsego, 
Siedział Piotr Płaksin i - tęsknił, 
A nikt nie wiedział, dlaczego. 

Ani Iwan Paragrafow, 
Kasjer na stacji, chłop z duszą 
(Ten co się zeszłej jesieni 
Żenić miał z panną Katiuszą). 

Ani Włas Fomycz Zapojkin, 
Technik, co ma już miesięcznie 
Przeszło sto rubli (bo umie 
Naczalstwu kłaniać się wdzięcznie). 

Ani Ilja Słonomośkin, 
Młodszy kontroler na stacji, 
Co gwałtem chce do miejscowej 
Wcisnąć się arystokracji. 

Ani nareszcie nie wiedział 
Sam pan naczelnik Rubleńko, 
Prokofij Aleksandrowicz, 
Co wypić lubił "maleńko". 

A jeśli sam zawiadowca 
- Figura znana w powiecie - 
Nie wie, to chyba nikt więcej 
Nie może wiedzieć na świecie! 

A jednak były osoby, 
Które wiedziały co nieco: 
"Szersze lia fam" powiadały, 
Czyli za sprawką kobiecą. 

Wierzyć po prostu nie chciałem, 
Choć mi Warwara Pawłówna 
(Konduktorowa) mówiła, 
Że to przyczyna jest główna. 

Mówiła w wielkim sekrecie, 
Że to jest oczywista: 
Że się w kimś kocha na stacji 
Piotr Płaksin, telegrafista. 

Święte ugodniki boże! 
Batiuszki! Co za zdarzenie?! 
Kogóż to kocha Piotr Płaksin? 
Tanie, Anisję czy Żenię? 

Olgę? Awdojtę? Nastazję? 
Wierę? Aniutę? Nataszę? 
Może Maryję Pawłównę? 
Może Siemionową Maszę? 

- Kogo? Tę Polkę z bufetu?! 
Hospodi! Świat się przekręcił! 
... A Płaksin siedział przy oknie 
I tak jak zwykle się smęcił. 

Na stacji Chandra Unyńska, 
Gdzieś w mordobijskim powiecie, 
Technik, Włas Fomycz Zapojkin, 
Przepięknie grał na klarnecie. 

Czasem tak smętnie, jak gdyby 
Trafił go żal najstraszniejszy... 
A wtedy grywał przeciągle: 
"Ostatni dzionek dzisiejszy..." 

Czasem prześlicznie i słodko, 
Jakoś łagodnie i czule; 
A czasem dziko, wesoło: 
O samowarach i Tule. 

A pannie Jadzi z bufetu 
Serce z wzruszenia aż mięknie, 
Szeptała często: "Włas Fomycz, 
Pan gra tak cudnie... tak pięknie..." 

A technik wąsa podkręca 
I oczkiem zdradnie jej miga: 
"Jej-Bogu, głupstwo zupełne, 
To dla was, panna Jadwiga!" 

Ach, wzdycha Jadzia do grajka, 
A grajek zwodnie jej kadzi, 
I wzdycha jeszcze Piotr Płaksin 
Do Jadzi ślicznej, do Jadzi... 

Wicher po polu się tłucze, 
Huczy za oknem zawieja, 
Włas Fomycz gra żałośliwie: 
Och, żal mi ciebie, Rassieja! 

Śnieg pada gęsty i gruby, 
Wiatr w szpary okien zawiewa, 
Panna Jadwiga, jak co dzień, 
Podróżnym wódkę nalewa. 

Sroży się mróz trzaskający, 
Dreszczem przejmuje do kości, 
Siedzi Piotr Płaksin i pisze, 
List pisze o swej miłości. 

Pisze Piotr Płaksin do Jadzi, 
Że jej powiedzieć nie umie, 
Więc błaga w liście chociażby: 
Niechaj go Jadzia zrozumie! 

Pisze, że kocha ją dawno, 
Jeno powiedzieć jej nie śmiał, 
O tajemnicę ją prosi, 
Aby Włas Fomycz się nie śmiał. 

Pisze serdecznie, miłośnie, 
Że kocha, marzy, wspomina! 
I łzy spadają na papier 
Telegrafisty Płaksina. 

Jest smutne okno na stacji, 
Skąd widać pola dalekie, 
Skąd widać szyny, pociągi 
I trzy drzewiny kalekie. 

Skąd widać ludzi, co jadą 
W dalekie smutne podróże, 
Skąd widać jesień rosyjską 
I szare niebo - hen, w górze... 

I jest niezmierna tęsknota, 
I żale stare, banalne, 
I oczy bardzo dalekie, 
I słowa, słowa żegnalne... 

Ach, serce biedne, wzgardzone! 
Ach, oczy śmiesznie płaczące! 
O, łkania w noce bezsenne! 
O, łzy miłości gorące! 

"Nie dla mnie pan, panie Płaksin, 
Dla mnie Włas Fomycz, artysta 
Z duszą poety marzącą. 
A pan co? - Telegrafista!" 

Czyta Piotr Płaksin i myśli: 
"Po co ja komu na świecie!" 
I myśli jeszcze: "Jak ślicznie 
Włas Fomycz gra na klarnecie..." 

Na stacji Chandra Unyńska, 
Przy samym płocie cmentarnym, 
Jest grób z tabliczką drewnianą, 
Z krzyżykiem małym i czarnym... 

A na tabliczce jest napis: 
"Duszo pobożna i czysta, 
Pomódl się... Leży w tym grobie 
Piotr Płaksin, telegrafista" 

Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl