Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

March 08 2014

rani

September 12 2013

rani
Play fullscreen
Lásku moji kníže Igor si bere
nad sklenkou vodky hraju si s revolverem
havran usedá na střechy Petěrburgu
čert aby to spral
   (...)
Mému žalu na světě není rovno
vy jste tím vinna Naděždo Ivanovno
vy jste tím vinna až mě zítra najdou
s dírou ve spánku

May 17 2012

rani
Play fullscreen
Lana del Rey - Get Drunk

Come on, get drunk, you know you wanna

March 22 2012

rani
Uderzyło mnie przede wszystkim, że nie chce mi się robić absolutnie nic, mimo iż gorąco coś robić pragnę.
— Alberto Moravia "Nuda"

April 22 2011

rani

Po drodze minąłem jakiegoś zataczającego się mężczyznę w pomiętym garniturze. (...)

- Ty - powiedział - jesteś cudzoziemcem.

- A ty - odparłem - jesteś pijany.

Ale gdy to powiedziałem, dotarło do mnie, że rankiem on będzie trzeźwy i poczułem głębokie przygnębienie. 

— W. Ferguson "W drodze na Hokkaido"
Reposted frommizuumi mizuumi viaKabrioletta Kabrioletta

April 17 2011

rani

Piotr Płaksin - Julian Tuwim

Na stacji Chandra Unyńska 
Gdzieś w mordobijskim powiecie, 
Telegrafista Piotr Płaksin 
Nie umiał grać na klarnecie. 

Zdarzenie błahe na pozór, 
Niewarte aż poematu, 
Lecz w konsekwencjach się stało 
Główną przyczyną dramatu. 

Smutne jest życie... Zdradliwe... 
Czasem z najbłahszej przyczyny 
Splata się w cichą tragedię, 
W ciężkie cierpienie - bez winy. 

Splata się tak niespodzianie, 
Jak szare szyny kolei, 
W rozpacz bezsilną, w tęsknotę, 
W bezbrzeżny ból beznadziei. 

Jak odchodzące pociągi, 
Jest jednostajne, codzienne, 
Jak dzwonki trzy, wybijane 
W słotne zmierzchania jesienne... 

Przez okno spojrzy się czasem 
W szlak dróg żelaznych daleki, 
Dłońmi się czoło podeprze 
I łzami zajdą powieki 

Otóż przy jednym z tych okien, 
Przy aparacie Morsego, 
Siedział Piotr Płaksin i - tęsknił, 
A nikt nie wiedział, dlaczego. 

Ani Iwan Paragrafow, 
Kasjer na stacji, chłop z duszą 
(Ten co się zeszłej jesieni 
Żenić miał z panną Katiuszą). 

Ani Włas Fomycz Zapojkin, 
Technik, co ma już miesięcznie 
Przeszło sto rubli (bo umie 
Naczalstwu kłaniać się wdzięcznie). 

Ani Ilja Słonomośkin, 
Młodszy kontroler na stacji, 
Co gwałtem chce do miejscowej 
Wcisnąć się arystokracji. 

Ani nareszcie nie wiedział 
Sam pan naczelnik Rubleńko, 
Prokofij Aleksandrowicz, 
Co wypić lubił "maleńko". 

A jeśli sam zawiadowca 
- Figura znana w powiecie - 
Nie wie, to chyba nikt więcej 
Nie może wiedzieć na świecie! 

A jednak były osoby, 
Które wiedziały co nieco: 
"Szersze lia fam" powiadały, 
Czyli za sprawką kobiecą. 

Wierzyć po prostu nie chciałem, 
Choć mi Warwara Pawłówna 
(Konduktorowa) mówiła, 
Że to przyczyna jest główna. 

Mówiła w wielkim sekrecie, 
Że to jest oczywista: 
Że się w kimś kocha na stacji 
Piotr Płaksin, telegrafista. 

Święte ugodniki boże! 
Batiuszki! Co za zdarzenie?! 
Kogóż to kocha Piotr Płaksin? 
Tanie, Anisję czy Żenię? 

Olgę? Awdojtę? Nastazję? 
Wierę? Aniutę? Nataszę? 
Może Maryję Pawłównę? 
Może Siemionową Maszę? 

- Kogo? Tę Polkę z bufetu?! 
Hospodi! Świat się przekręcił! 
... A Płaksin siedział przy oknie 
I tak jak zwykle się smęcił. 

Na stacji Chandra Unyńska, 
Gdzieś w mordobijskim powiecie, 
Technik, Włas Fomycz Zapojkin, 
Przepięknie grał na klarnecie. 

Czasem tak smętnie, jak gdyby 
Trafił go żal najstraszniejszy... 
A wtedy grywał przeciągle: 
"Ostatni dzionek dzisiejszy..." 

Czasem prześlicznie i słodko, 
Jakoś łagodnie i czule; 
A czasem dziko, wesoło: 
O samowarach i Tule. 

A pannie Jadzi z bufetu 
Serce z wzruszenia aż mięknie, 
Szeptała często: "Włas Fomycz, 
Pan gra tak cudnie... tak pięknie..." 

A technik wąsa podkręca 
I oczkiem zdradnie jej miga: 
"Jej-Bogu, głupstwo zupełne, 
To dla was, panna Jadwiga!" 

Ach, wzdycha Jadzia do grajka, 
A grajek zwodnie jej kadzi, 
I wzdycha jeszcze Piotr Płaksin 
Do Jadzi ślicznej, do Jadzi... 

Wicher po polu się tłucze, 
Huczy za oknem zawieja, 
Włas Fomycz gra żałośliwie: 
Och, żal mi ciebie, Rassieja! 

Śnieg pada gęsty i gruby, 
Wiatr w szpary okien zawiewa, 
Panna Jadwiga, jak co dzień, 
Podróżnym wódkę nalewa. 

Sroży się mróz trzaskający, 
Dreszczem przejmuje do kości, 
Siedzi Piotr Płaksin i pisze, 
List pisze o swej miłości. 

Pisze Piotr Płaksin do Jadzi, 
Że jej powiedzieć nie umie, 
Więc błaga w liście chociażby: 
Niechaj go Jadzia zrozumie! 

Pisze, że kocha ją dawno, 
Jeno powiedzieć jej nie śmiał, 
O tajemnicę ją prosi, 
Aby Włas Fomycz się nie śmiał. 

Pisze serdecznie, miłośnie, 
Że kocha, marzy, wspomina! 
I łzy spadają na papier 
Telegrafisty Płaksina. 

Jest smutne okno na stacji, 
Skąd widać pola dalekie, 
Skąd widać szyny, pociągi 
I trzy drzewiny kalekie. 

Skąd widać ludzi, co jadą 
W dalekie smutne podróże, 
Skąd widać jesień rosyjską 
I szare niebo - hen, w górze... 

I jest niezmierna tęsknota, 
I żale stare, banalne, 
I oczy bardzo dalekie, 
I słowa, słowa żegnalne... 

Ach, serce biedne, wzgardzone! 
Ach, oczy śmiesznie płaczące! 
O, łkania w noce bezsenne! 
O, łzy miłości gorące! 

"Nie dla mnie pan, panie Płaksin, 
Dla mnie Włas Fomycz, artysta 
Z duszą poety marzącą. 
A pan co? - Telegrafista!" 

Czyta Piotr Płaksin i myśli: 
"Po co ja komu na świecie!" 
I myśli jeszcze: "Jak ślicznie 
Włas Fomycz gra na klarnecie..." 

Na stacji Chandra Unyńska, 
Przy samym płocie cmentarnym, 
Jest grób z tabliczką drewnianą, 
Z krzyżykiem małym i czarnym... 

A na tabliczce jest napis: 
"Duszo pobożna i czysta, 
Pomódl się... Leży w tym grobie 
Piotr Płaksin, telegrafista" 

February 17 2011

rani
Właściwie to ja jeszcze dotychczas nie nudziłem się tak naprawdę, a ciągle chwyta mnie paniczny strach, że zacznę się śmiertelnie nudzić pewnego dnia.
— Jeremi Przybora w liście do A.Osieckiej

October 31 2010

rani
0979 fa7d 500
The Outstanding Photography of Mikhail Churbanov
Tags: foto mist spleen
Reposted fromapm35 apm35

October 26 2010

7236 df60

moonandmoon:

Vladimir Nabokov

Reposted frompornoise pornoise

September 04 2010

rani
przed końcem zimy owo uczucie smutku, osamotnienia i zwykłej nudy wzmogło się do tego stopnia, że nie wychodziłam z pokoju, nie otwierałam fortepianu i nie brałam do rąk książki. gdy katia namawiała mnie, bym zajęła się tym lub owym, odpowiadałam: nie chce mi się, nie mogę, a w duszy głos jakiś mówił: po co? po co miałabym coś robić, gdy najlepszy okres mego życia mija mi tak daremnie? po co? a na owo "po co" nie było innej odpowiedzi tylko łzy.
mówiono mi w owym czasie, że schudłam i zbrzydłam, lecz nawet to mnie nie obchodziło. po co? dla kogo? zdawało mi się, że całe moje życie powinno upłynąć właśnie w tej samotnej głuszy i beznadziejnej melancholii, z której ja sama, bez czyjejś pomocy, nie miałam ani siły, ani nawet ochoty się wyrwać.
— lew tołstoj 'szczęście rodzinne'
Reposted frommayamar mayamar viaKabrioletta Kabrioletta

July 02 2010

rani
Melancholy is the pleasure of being sad.
— Victor Hugo
Tags: quotes spleen
Reposted frombookinistka bookinistka
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl